piątek, 8 stycznia 2021

Yoshiko

 
Po Świętach Bożego Narodzenia jest  mnóstwo ogłoszeń, że ktoś chce się pozbyć żywego prezentu. Podzieliłam się z dziećmi spostrzeżeniem, że  jak nigdy, w naszej rodzinie, w Nowym Roku nie mamy żadnego psa. Poruszyłam temat, nie spodziewając się tak szybkiej reakcji. Trzej Królowie okazali się hojni. Najpierw zawitali  Krzyś i Grześ z rodzicami oraz z maleństwem dla mnie.To półtoramiesięczna suczka, rasy Shih Tzu. Mnie by wystarczył nieduży kundelek, ale to, co prezywieźli, przyjęłam z wielką radością. Trochę mnie przeraziła minimalistyczna wielkość suczki. Czy potrafię ją nakarmić? Czy Fiona jej nie zaatakuje z zazdrości ? Grześ był bardzo przejęty, rozwijając koc, w którym ją przywieżli. Krzyś promieniał i nadał jej imię z bajki "Yoshi", czyta się Joszi. Jest to egzotyczne imię chłopięce, a dziewczęce brzmi "Yoshiko".



Okazało się, że z jedzeniem i piciem nie ma problemu,
a Fiona tego cuda się boi, Uczciliśmy więc szampanem nowego członka rodziny. Pierwszej nocy Yoshiko oswajała się z nowym otoczeniem, nie dała od siebie odejść, musiałam ją głaskać, ale szybko się zaklimatyzowała. Teraz pcha się na ręce, biega, szczeka, próbuje mi odgryźć kolczyki i pierścionek, włazi pod łóżko lub szafkę telewizyjną i reaguje na swoje imię, zarówno w wersji męskiej, jak i żeńskiej.

Widzicie ją po delikatnej kąpieli: wyżej - mokra, niżej wysuszona.






Śzóstego stycznia  Juluś przysłał mi zdjęcie z wymarzonym szczeniakiem. To był dzień imienin jego brata, Kacpra, ale obaj czują się właścicielami i opiekunami tego prezentu. Na razie pokazujemy sobie pieski za pomocą Messengera.


Wszystkie moje wnuki są szczęśliwe, więc ja również.
Polecam Wam rozpoczęcie Roku 2021 od spełniania marzeń i pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 31 grudnia 2020

Sylwestrowo.

Dołączam się do życzeń Fiony: zdrowia, miłości, bezpieczeństwa finansowego, kreatywności i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku, wszystkim moim gościom życzę.

Jednego hucznego Sylwestra można sobie darować, by następne były dla wszystkich szczęśliwe. Mam zamiar go spędzić smakowicie i wesoło  w domu, potem się zaszczepić i wrócić do normalności.

wtorek, 22 grudnia 2020

Życzenia

Kochani, niech nowonarodzony Jezus wypełni Wasze życie radością i miłością, nie tylko w czasie Świąt Bożego Narodzenia, ale także  w całym, nadchodzącym Nowym Roku !



piątek, 4 grudnia 2020

Wełniany kocyk

Wzór  dziecięcego kocyka do wózeczka tak się spodobał na Wyspach Brytyjskich, że  jest bezustannie użytkowany przez małego Nicholasa. Zrobiłam więc na zmianę, drugi, większy i cieplejszy, na zimę. Wykorzystałam 2 motki po 50g, koralowej wełny Filcolana PERUVIAN, 100g mieszanki wełny i akrylu NAKO Nakolen, w kolorze ecru i ok. 200 g szarej, niezidentyfikowanej włóczki. Myślę, że to wełna z domieszką bawełny. Mnie te delikatne kolory grają, tylko czy wyszedł kocyk chłopięcy, czy dziewczęcy ?


















Aparat nawet dobrze uchwycił kolory i wzór.














Opis wykonania:
Schemat ażurowego wzoru  pokazałam w maju: https://iwonusiowo.blogspot.com/2020/05/ Zastosowałam, tak jak poprzednio, szydełko nr 4. Ażur zaczęłam po trzech słupkach z każdego brzegu. 

Wyżej dobór kolorów. Wszystkie pasowały, wybrałam najbardziej pastelowy. Niżej widać, że  pasek ecru, na dole, został zrobiony po odwróceniu robótki. Nie jest to konieczne, ale chciałam, by brzegi górny i dolny były identyczne. 

 Szara lamówka robiona:*1 półsłupek, 1 oczko łańcuszka.* Taka jest bardziej miękka, niż robiona samymi półsłupkami.   
Zdjęcie kocyka w świetle dziennym,  przed blokowaniem. Miał 80cm/90cm.
Czegoś mi jeszcze brakowało, więc dorobiłam pikotki, uprałam w szamponie dla dzieci i zblokowałam na styropianie. Na mokro kocyk urósł do wymiarów 81cm/99cm. Brzeg z pikotkami, jak widać, zrobiłam w dwóch kolorach dla urozmaicenia.: *1 półsłupek, 2 oczka łańcuszka, pikotek z trzech oczek łańcuszka, 2 oczka łańcuszka, 1 półsłupek.*

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!

czwartek, 19 listopada 2020

Pożegnanie Tusi

Moja suczka Tusia odeszła wczoraj wieczorem. Spodziewałam się tego, miała ok. 20 lat, jednak jej ostatnia godzina życia była dla mnie strasznym przeżyciem. Fiona cierpiała razem ze mną. Zamieszczam zdjęcie Tusi z  młodości. Była znakiem rozpoznawczym naszego domu, śliczna mądra, dzielna i przywiązana do rodziny. Wszyscy ją kochali, wnuki jak jeszcze nie umiały dobrze mówić, prosiły rodziców, by jechać do "Tuty". Razem z mężem byliśmy babcią i dziadkiem od "Tuty". 

Listopad jest jednak smutnym miesiącem. Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości !

czwartek, 12 listopada 2020

Szydełkowe łapki

Witajcie, długo mnie nie było na blogu, bo musiałam się skupić na niezbędnych, przed zimą remontach domu. Trudności
z pozyskaniem fachowców do naprawy komina i rynien oraz poniesione koszty przeszły moje oczekiwania. Chęć robienia na drutach lub szydełkowania przepadła. Ostatnio na blogu Ewy zobaczyłam fajne łapki do garnków. To mnie zachęciło, zwłaszcza, że już parę ścierek  popaliłam, gdyż moje, kupne łapki okazały się zbyt duże, sztywne i sztuczne, smażyły się pod wpływem temperatury. Resztki włóczki bawełnianej i kordonków jeszcze się w domu znalazły, zrobiłam 3 komplety prostych, poręcznych łapek. Nie dekorowałam ich za bardzo, jedynym urozmaiceniem są różnokolorowe, muszelkowe rameczki. Poprzednie łapki, z wyrabianymi motywami córka używa, zamiast serwetek. 

Może zaproponujecie zestawienia w pary ? Ja brałam pod uwagę kolorystykę oraz wielkość łapek
Mają po 18-19 cm. Różnią się minimalnie, tylko szerokością ramek.

 














Opis wykonania:



Początkowo miałam zrobić łapki ściegiem tunezyjskim, ale zwykłe półsłupki dały lepszy efekt. Zaczęłam od 27 oczek łańcuszka, szydełkiem nr 3,5, łącząc dwie nitki melanżowej włóczki. W kolejnych rzędach robiłam 1 oczko łańcuszka i 26 półsłupków, aż uzyskałam kwadracik o bokach po 17 cm.








Muszelkowa ramka powiększyła łapkę. W rogach muszelki mają po 7 słupków, pozostałe po 5 słupków. Ramki robiłam z kordonków cieńszych niż włóczka, więc zastosowałam szydełko nr 2. Każda ramka,  jest
w kolorze występującym w melanżu.  

Ciekawa jestem, czy ktoś przeczytał  powieść Agaty Mańczyk "Huczmiranki" i czy mu się podobała ? Mnie fabuła  losów kilku pokoleń kobiet posiadających dziwne moce, na tle walki trzech rodów, wciągnęła dopiero po przeczytaniu 200 stron. Jeżeli ktoś lubi opowieści o czarach, to polecam.
Przeczytałam z zainteresowaniem ostatnią część " Kobiet z ulicy Grodzkiej" Lucyny Olejniczak. Niektóre czytelniczki były znudzone wątkiem szukania brata, a to moim zdaniem miało sens. Pokazano nieuchronny finał osoby uzależnionej od alkoholu, mimo opiekuńczych starań najbliższej rodziny. 
Ostatnio obserwując to, co się w Polsce dzieje, mam wrażenie, że tylko przyroda, zwierzęta  i rośliny nas nie zawodzą. Jesień mamy piękną. Podobno taka była w 1939 r. i, tylko kto się nią cieszył ?



Kotka Fiona pilnuje prawie ślepą suczkę, Tusię, żeby nie spadła ze schodów. Skacze przez nią, w razie potrzeby, żeby przeszkodzić w wykonaniu niebezpiecznych kroków w dół. Tusia chociaż stareńka, robi wielki hałas, gdy ktoś zbliży się do domu. Gdyby wszyscy ludzie żyli "jak pies z kotem" i ze swoją panią, mielibyśmy mniej zmartwień.






Na  parapetach, na zewnątrz jeszcze pelargonie pięknie kwitną, a  już wewnątrz grudniki obsypują się kwiatami, nawet te stare
z pożółkłymi listkami. 




Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życząc zdrowia i spokoju !

sobota, 4 lipca 2020

Biały sweterek z czapeczką dla noworodka.


Witajcie, czerwiec minął mi na, odwiedzinach dzieciaków oraz  przygotowaniu wyprawki dla noworodka. Radości było co niemiara, gdy chłopcy z piskiem biegali po domu, niestety głównie po schodach. Nie oczekuję na kolejnego wnuka, biały komplecik zrobiłam dla wnusia koleżanki.
Na pierwszym zdjęciu, robionym w słońcu, dobrze widać biel dzianiny, ale guziczki mają zmienione kolory. Drugie zdjęcie cyknięte wieczorem wiernie pokazuje kolory lokomotyw na białych guziczkach, za to dzianina wygląda, jak przybrudzona.

Sweterek ma  obszerne rękawki,  jest mięciutki i łatwy do zakładania, czapeczka zasłoni czółko i uszy dziecka, a pompon będzie bardziej nad czołem, niż na czubku głowy. Mam nadzieję, że się spodoba. Podaję wymiary kompletu uzyskane po upraniu i blokowaniu:
- długość całego sweterka 26 cm, a od pachy w dół 14 cm,
- wysokość karczka  9 cm,
- obwód sweterka 48 cm razem z listwami na zapięcie,
- obwód rękawka w najszerszym miejscu 18 cm,
- długość rękawka od pachy w dół 13 cm,
- długość rękawka od szyjki w dół 25 cm,






Przód czapeczki:
wysokość klina 11 cm,
szerokość klina 9 cm.









Tył czapeczki:

odległość od pompona do środka tyłu -12 cm










Niżej widoczna czapeczka z boku.

Opis wykonania kompletu:
Niektóre wymiary w trakcie dziergania różnią się od końcowych, z powodu plastycznego wzoru.
Wybrałam  sprawdzony fason i zastosowałam cieniutką włóczkę  DMC HONEY  BABY KNITTING, 2 motki po 301 m/50 gram i druty nr 2.
1) Zaczęłam dzierganie sweterka od rzeczy najtrudniejszej, czyli rękawków. Muszą być identyczne.
    Nie radzę robienia ich oddzielnie ! Na jeden drut, nabrałam z dwóch motków, 2 razy po 42
    oczka 
i przerobiłam 2 cm pojedynczym ściągaczem.
2) Zanim przeszłam do ażuru, wykonałam i rząd oczek lewych dodając równomiernie 8 oczek w
     każdym rękawku.
3) Mając 50 oczek na drucie na każdy rękawek, rozpoczęłam wykonanie ażuru wg. schematu, z sieci.
    1 oczko brzeg. - 4 raporty po 12 oczek, rozdzielone znacznikami - 1 o. brzeg.
Oznaczenia zinterpretowałam następująco:
pionowa kreska - oczko prawe
pozioma kreska - oczko lewe
kółeczko - narzut
M - 3 oczka razem na prawo
Schemat pokazuje  tylko prawą stronę roboty, czyli dotyczy okrążeń. Na drutach prostych należy w rzędach parzystych zamieniać oczka prawe, na lewe i odwrotnie.
4) Po wykonaniu całego schematu ażuru, czyli 12-tu rzędów, w 13-tym rzędzie dodałam na brzegach
    rękawków po 1 narzucie.
5)  W kolejnych 11 rzędach rękawki miały po 54 oczka.
6)  Znowu zwiększyłam szerokość rękawków na każdym brzegu, po 1 oczku, najpierw do 56 oczek, a potem,
  po 6-ciu rzędach do 58 oczek.
7) W momencie, gdy rękawek miał 20 cm, w najszerszym miejscu i 10 cm długości, przestałam go poszerzać,
     tylko wydłużyłam do 15 cm.
8) Następnym etapem jest stopniowe zwężanie każdego rękawka o 4 oczka, z każdego brzegu
    i pozostawienie 44 oczek. To jest trudny moment roboty, bo wzór trzeba wpasować. Znaczniki
    zdecydowanie to ułatwiają. Pilnujcie, żeby Wam robótka nie spadła z drutu, bo w przypadku
    cienkiej włóczki i plastycznego ażuru, to duży kłopot. Długość skończonego rękawka razem ze
    ściągaczem wynosiła 15 cm. Ostatniego  rzędu nie zakończyłam, przełożyłam na druty z żyłką.
9) Na tors nabrałam 140 oczek i wykonałam listwę ściegiem rowkowym (same oczka prawe). Ażur na próbce
    wychodził szerzej, niż ścieg rowkowy, a ja nie chciałam,żeby sweterek na dole był ściągnięty. W  związku z tym,
     w ostatnim rzędzie nieparzystym listwy, zmniejszyłam liczbę oczek. Po każdych 15- tu oczkach
     przerabiałam 2 oczka razem na prawo i  w konsekwencji uzyskałam 133 oczka. 

10) Pierwszy, parzysty rząd składający się ze 133 oczek przerobiłam: 6 oczek prawych, 121 oczek
      lewych, 6 oczek prawych.
11) W kolejnym rzędzie, nieparzystym, mając 133 oczka na drucie, zaczęłam przerabiać ażur, nie
      zapominając o brzegach: 6 oczerk prawych, 9 raportów po 12 oczek, 1 raport z 13-tu oczek
      (zgodnie z lewą stroną schematu), 6 oczek prawych. Raporty rozdzieliłam znacznikami. Okazało
      się to bardzo przydane, bo jak cieniutka nitka spadła z drutu, to łatwiej było to naprawić, licząc
      oczka między znacznikami.
12) Po wykonaniu 14-tu cm, rozdzieliłam oczka na boki po 36, na tył 61 oczek.13) Na wyrobienie pach zmniejszyłam stopniowo robótkę na brzegach pleców i boków, od strony rękawa.
14) Na jednym drucie umieściłam: 32 oczka boku, 44 oczka rękawka, 56 oczek tyłu, 44 oczka
       rękawka, 32 oczka boku. Na zdjęciu widoczne są rękawki po lewej stronie i dziurki na guziczki
       na jednej listwie, o których wcześniej nie wspominałam. Można je zrobić tylko na karczku, albo
       na całym przodzie sweterka. Rękawki będą zszywane dopiero po upraniu i blokowaniu sweterka.
15) Początek karczka zaczęłam od przełożenia na jeden okrągły drut  żyłką 208 oczek. Rysunek ażuru torsu
      i rękawków muszą się zgadzać. 
Przerabiałam, po lewej stronie robótki: 6 oczek prawych,
     1 oczko lewe, 4 oczka prawe, 1 oczko lewe*, 6 oczek prawych. W nieparzystych rzędach, na
     prawej stronie roboty mamy: 6 o. prawych listwy na zapięcie, *1 o. prawe, 4 o. lewe*, 1 o. prawe
     i 6 oczek prawych drugiej listwy.
16) Karczek powstawał metodą prób i błędów. Wykonując kolejne rzędy, po 3 centymetrach karczka,
      zamiast czterech oczek lewych, w rzędach nieparzystych, robiłam 3.
17) Po następnych 2 cm, między oczkami prawymi roiłam tylko 2 oczka lewe.
18) Po kolejnych dwóch cm robiłam już 1 oczko prawe, 1 oczko lewe i miałam 91 oczek na drutach.
19) Na samej szyjce, ściegiem rowkowym zmniejszałam robótkę do 60 oczek. Zakończyłam karczek,
      gdy miał 9 cm wysokości. Końcowymi czynnościami przy robieniu sweterka były: zszycie pach
      i przyszycie guziczków.
20) Długość rękawka, mierząc od szyjki do nadgarstka wyniosła 25 cm.
21) Długość całego sweterka, mierzona na środku pleców - 25 cm., a od karczka w dół - 16 cm.
 22) Na ażurowy przód czapeczki nabrałam 30 oczek, przerobiłam ściągaczem 1,5 cm i dalej
       dziergałam ażurem z 27 oczek, dotąd aż prostokątny klin uzyskał wymiary: 9 cm szerokości
       i 10 cm wysokości. W ostatnim rzędzie nie zakończyłam oczek, tylko przeniosłam na druty
       z żyłką.
23) Tył i boki czapeczki dziergałam od góry. Nabrałam 55 oczek i  w kolejnych rzędach zwiększałam
       liczbę oczek  do 68 i uzyskałam szerokość tego elementu - 25 cm.
24) Po 10-ciu centymetrach zmniejszyłam po jednym oczku, w dwóch rzędach, od strony twarzowej
      czapeczki.
25) Następnie podzieliłam robotę na 2 części i każdą robiłam osobno, tworząc nauszniki. W każdym
      rzędzie zmniejszałam po 1 oczku, z każdej strony nausznika.
26) Po zszyciu obydwu elementów czapki, przerobiłam na górze czapki 5 okrążeń ściegiem
      ściągaczowym, zmniejszając równomiernie, ogólną liczbę oczek do 33.
Następnie igłą dziewiarską i włóczką ściągnęłam  górę czapki, robiąc miejsce na pompon, którego miejsce jest na środku góry głowy.

Tak wyglądało moje pole truskawek za domem. Od lat rosną tam tylko listki, kwiatki, a owoców brak. Dziwny kaprys przyrody. Krzyś i Grześ byli zachwyceni, bo każdy miał swój basenik.Wielkie wrażenie zrobiły na dzieciach owady. Kiedy Krzyś zobaczył muchę, to wołał " babciu ratuj, potwór! Natomiast niespełna dwuletni Grześ poszerzył swój zasób słów, na pszczołę mówi "pscuła".


Juluś po 3 miesiącach braku kontaktu ze mną tak się stęsknił, że zwraca się do mnie "babciu moja, ukochana najbardziej". Razem z nim i z Kacprem, między innymi, piekliśmy chleb. Teraz pieką go w swoim domu sami.








W trakcie odwiedzin wnuków mniej myślałam o zagrożeniu koronawirusem, co mi dobrze zrobiło.
Wiekowej Tusi również poprawiło się samopoczucie, a już z nią bardzo kiepsko było. Przez 4 dni nie jadła swojej leczniczej, suchej karmy i nawet woda jej szkodziła. Nie pozwoliłam jej zdechnąć z głodu i wbrew zaleceniom weterynarza dałam jej kocią, mokrą karmę, którą bardzo lubi. Zjadła, popiła  wodą przegotowaną i nabrała sił, a teraz codziennie jest lepiej. Oprócz mnie Fiona się nią opiekuje.

Trzymajcie się, wszystkim życzę zdrowia!