wtorek, 6 czerwca 2017

Czerwcowe szydełkowanie i czytanie.

Zainspirowana  kolorami bzu, pod koniec maja,  zaczęłam szydełkować kwadraciki na letni, przewiewny kocyk.  Jak myślicie, czy małej dziewczynce  te kolory w wózeczku będą pasowały? W przerwach między kwadracikami czytam. Dopóki przedszkole nie ma wakacji, mogę sobie na to pozwolić. Najbardziej lubię pękate powieści lub sagi. Im więcej tomów, tym bardziej się cieszę, ponieważ przyzwyczajam się do bohaterów.
Udało mi się zdobyć polecaną przez Basię powieść Lucyny Olejniczak "Kobiety z ulicy Grodzkiej". Wspaniała rzecz, akcja I-ego tomu "Hanka" zaczyna się w 1890 r. od zamiany noworodków w domu krakowskiego aptekarza. W polskiej rodzinie niestety uważano, że chłopcy są bardziej wartościowymi potomkami, niż dziewczynki. Życie zweryfikowało takie przeświadczenie. Kolejne 3 tomy tej powieści biblioteka dopiero sprowadzi. Czekam na nie
z niecierpliwością.
W tak zwanym międzyczasie chwyciłam światowy bestseller z 2007 r. Haleda Hosseiniego "Tysiąc wspaniałych słońc" (432 str.). Autor przedstawia nam głęboko poruszające  losy dwóch kobiet na tle trzydziestu lat historii Afganistanu. Mariam ma zaledwie 15 lat, gdy ojciec zmusza ją do małżeństwa z Raszidem, bogatym szewcem, starszym od niej o 30 lat. Lajla urodzona krótko przed rosyjską inwazją marzy o podróżach i zdobyciu wykształcenia. Wojna zabiera jej całą rodzinę. Po traumatycznych przejściach trafia do domu Raszida i Mariam. Będąc praktycznie dzieckiem, nie mając domu ani wsparcia, zgadza się na pozostanie drugą żoną Raszida. Kobiety zaprzyjaźniają się. Czy byłoby to możliwe w naszej kulturze? W sytuacjach marginalnych chyba tak.

U nas znowu się chmurzy, ale ciepło i jest ok. Dziewiarka, jeżeli mogę tak siebie nazwać, nigdy się nie nudzi. Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości.