W niedzielę palmową, na 5 minut przed rozpoczęciem mszy św. w telewizji, zorientowałam się, że nie mam
w domu palemki, nawet suchej. Wyskoczyłam jak strzała do ogródka i w wielkim pośpiechu powstała taka prowizoryczna palma, jak na zdjęciu. Prezentuję ją, razem ze zrobioną, w tym miesiącu serwetką. Mnie się ta serwetka podoba, wygląda jak wyciągnięta z kufra babuni.
Sesja ogródkowa podkreśla nieskazitelną biel serwetki.
Do koszyczka idealnie pasuje.
Ma tylko 31 cm średnicy, jest łatwa, a jednak kilka dni ją szydełkowałam. Może dlatego, że kordonek muza jest twardy w robocie, a może dlatego, że zanim ananasy się zamknęły, to trochę falowała. Ja wykonałam ją szydełkiem nr 1,25, a oryginał mógł być z cieńszej nitki i i cieńszym szydełkiem robiony, dlatego widać na schemacie, że wyszedł mniejszy. Według mnie, z cieńszej nitki pikotki nie byłyby tak wyraźnie widoczne.Maseczkę ochronną, wielokrotnego użytku sobie zrobiłam, ale tylko raz ją założyłam, bo gorąco mi w niej było, okulary zaparowały i musiałam je w sklepie zdjąć, żeby towar zobaczyć.
Niżej widać początek roboty z 15-tu oczek i bawełniany, sztywny wkład. Po upraniu, następnym razem zastosuję do środka fizelinę.


Kochani, mimo niezwykle trudnego, dla wszystkich czasu, życzę Wam udanych,
zdrowych i napawających nadzieją Świąt Wielkanocnych!
zdrowych i napawających nadzieją Świąt Wielkanocnych!

































